MARCIN LECH

 

KOŚCIÓŁEK SZPITALNY POD WEZWANIEM

NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY ZW. MARIACKIM

LUB

M. B. NIEPOKALANIE POCZĘTEJ

W WOLBROMIU

 

ROZDZIAŁY:

I

HISTORIA SZPITALA I KOŚCIÓŁKA SZPITALNEGO PW. NIEPOKALANEGOPOCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY

II

HISTORIA SZTUKI KOŚCIÓŁKA SZPITALNEGO PW. NIEPOKALANEGOPOCZĘCIA NMP

III

MARCIN WOLBRAM..., MARCINA WOJASZA..., MARCINOWI SZYSZKOWSKIEMU..., Z MARCINEM CZECHOWICZEM..., O ŚWIĘTYM MARCINIE... CZYLI PO NITCE DO KŁĘBKA

 

HISTORIA SZPITALA I KOŚCIÓŁKA SZPITALNEGO PW. NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY

 

W krajobrazie miasta Wolbrom znajduje się piękna perełka architektoniczna, którą jest wczesnobarokowy, modrzewiowy kościółek szpitalny pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, nazywany potocznie przez mieszkańców kościółkiem mariackim.1 Mieści się on na rogu ulic Mariackiej (której nazwa pochodzi właśnie od tej świątyni ) i ul. Tadeusza Kościuszki,. Ta unikatowa świątynia jest jednym z punktów północnej części Małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej.

Omawiając historię tej zabytkowej budowli sakralnej należy jednak rozpocząć od wzmianki o szpitalu działającym w naszym mieście niemal od samego początku istnienia Wolbromia.

Pierwsza i jedyna wzmianka z okresu powstania szpitala pochodzi z roku 1473 i dotyczy powiększenia jego uposażenia. Wtedy to tutejsi mieszczanie, Dorota i Bernard Chodzinowie, sporządzili legat, przekazując na rzecz szpitala dom z ogrodem oraz łąkę. Równocześnie wójt Wolbromia, Tomasz Tomaszek, przekazał tej instytucji sadzawkę rybną zwaną Rudnik. Tegoż roku sprawujący nad szpitalem pieczę Maciej Rogowicz, określany w dokumencie jako prebendarz kościoła św. Katarzyny, kupił na potrzeby szpitala łąkę ogród leżące obok młyna nazywanego Nałęczny. Tak hojne uposażanie szpitala oznacza, że był on instytucją potrzebną w Wolbromiu i zasłużoną poprzez swoją działalność miastu i jego mieszkańcom. Dopiero, gdy na początku XVII wieku potrzeby znacznie wzrosły, o wiele częściej zaczynamy słyszeć o szpitalu i jego działalności. Pochodząca z pierwszej ćwierci XVII wieku fundacja mieszczanina wolbromskiego, Wojciecha Surowca, rozpoczęła szereg zapisów fundacyjnych na rzecz tej instytucji, jakie miały miejsce w nadchodzących dziesięcioleciach. Pierwszy z nich polegał na zakupie za cenę 100 złotych folwarku, określanego w dokumencie fundacyjnym mianem Dryińskiego i przekazaniu go w testamencie szpitalowi na jego potrzeby. Dar został złożony na ręce księdza Jana Gaudentego (Gaudencjusza) Wolbromczyka, ówczesnego plebana naszego miasta i prowizora wspomnianej instytucji. Ze znamienną darowizną mamy do czynienia w roku 1625, kiedy to zbiorowy dar, w postaci czynszu w wysokości 60 złotych, zapisanego na jednym z domów wolbromskich liczonego od sumy 1000 złotych, został złożony przez grupę czterech duchownych, związanych z naszym miastem. Fundatorami były znamienite osoby, godne trwalszej pamięci:

  •  ks. Marcin Wojasz, który był przez pewien czas prebendarzem wolbromskim;
  •  ks. Marcin Wolbram, oficjał krakowski; szlachcic, potomek zasadźców miasta Wolbromia; pełnił wiele zaszczytnych funkcji: był proboszczem w Dzierążni, profesorem Akademii Krakowskiej, notariuszem konsystorza (kapituły) krakowskiej, altarystą ołtarza św. Feliksa i Adaukta w katedrze na Wawelu, seniorem domu altarystów w Krakowie; jako serdeczny przyjaciel ks. Marcina Kłoczowskiego, prepozyta kanoników regularnych laterańskich, przyczynił się do olbrzymiej fundacji 16 000 złotych na rzecz utworzenia w Wolbromiu klasztoru tego zakonu; ponadto ufundował świetną szkołę parafialną;
  • ks. Jan Gaudenty (Gaudencjusz) Wolbromczyk, krewny ks. M. Wolbrama, prowizor szpitala, ostatni diecezjalny proboszcz w naszym mieście przed przybyciem kanoników, później proboszcz w Dłużcu; 
  • ks. Wawrzyniec Smoleński, pełnił (jako kanonista) funkcję prawnika i sekretarza boku wybitnego biskupa krakowskiego Piotra Gembickiego; rodzina Smoleńskich położyła olbrzymie zasługi dla miasta w XVII wieku.

Ciekawym jest zwłaszcza wymienienie w pierwszej kolejności, co nie jest bez znaczenia, kapłanów noszących imię Marcin2Istniejące silne związki pomiędzy mieszczanami krakowskimi i wolbromskimi zaowocowały w 1626 roku zapisem sławetnego Tomasza Gola na kamienicy chroberskiej przy ulicy Brackiej w Krakowie w wysokości 50 złotych. Dar został pięć lat później potwierdzony przez wspominanego już biskupa Piotra Gembickiego. Wreszcie należy przejść do najważniejszego wydarzenia w historii szpitala oraz jego uposażenia, z którym ponownie związany jest oficjał krakowski, ksiądz Marcin Wolbram. Zmarł on 2 lipca 1637 roku i, zgodnie z ostatnią wolą, kazał swoje zwłoki przewieźć do ukochanego miasta rodzinnego. Natomiast w testamencie dokonał kolejnego dla Wolbromia, a zarazem ostatniego, zapisu. Za kwotę 8 560 złotych ufundował on dom i kościół szpitalny pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Fundacja ta w sposób ostateczny rozwiązywała problem ubogich i kalekich mieszczan pozbawionych na starość środków do życia. Wspomniana kwota 8560 oraz kolejne trzy tysiące złotych zostały zabezpieczone na dobrach szlacheckich przyjaciela księdza Marcina – Walentego Rubinkowskiego w Klimontowie. Rubinkowski, sam będąc nobilitowanym synem mieszczańskim z Wolbromia, lepiej niż wielu innych członków stanu szlacheckiego rozumiał problemy miejskie. Pierwsza z tych sum zabezpieczyć miała bieżące potrzeby szpitala, druga jego rozbudowę i miała być wypłacona po śmierci Walentego. Lokowane pieniądze z datku proboszcza Dzierążni szybko przyniosły zamierzony skutek. Po wybudowaniu szpitala już w rok (!) po śmierci fundatora, w 1638 roku powstał modrzewiowy, mały, ale solidny kościół szpitalny. 

Warto się teraz przyjrzeć dokładniej treści aktu darowizny. Otóż dotacja była przeznaczona na 12 ubogich, co było sumą dość dużą jak na małe miasteczko i ówczesne warunki. Już w chwili ustanowienia fundacji szpital opiekował się 9 podopiecznymi, co stwarzało realną perspektywę realizacji planów księdza Marcina. Poza pensjonariuszami przebywała wówczas w szpitalu gotująca dla nich kucharka, co oznaczało, że dobrze dbano o pacjentów. Kościół miał status parafii (prepozytury) szpitalnej, oddanej przez fundatora pod patronat radców miejskich, którzy stawali się w ten sposób prowizorami szpitala i samej prepozytury. Prepozyt szpitala otrzymywał rocznie 218 złotych i 25 groszy, co wydaje się być dużą kwotą. Razem z ubogimi partycypował w dochodach z ogrodu szpitalnego. Ponadto przysługiwała mu połowa sum pochodzących z jałmużny oraz dziesiąta część ze wszystkich legatów, które byłyby w przyszłości złożone na szpital. Na proboszczu parafii szpitalnej parafii ciążył w zamian za to obowiązek odprawiania w intencji fundatora (ks. M. Wolbrama) w tygodniu dwóch mszy świętych, w poniedziałek i sobotę, za jego duszę. Nabożeństwo najprawdopodobniej odprawiano przy bocznym ołtarzu św. Marcina z Tours. Do podstawowych obowiązków proboszcza należała opieka duszpasterska nad ubogimi pozostającymi w szpitalu. Obejmowała ona msze w niedziele i święta, a także katechizację podopiecznych w szpitalu. Byli oni zobowiązani do codziennej modlitwy, recytowania litanii oraz śpiewu pobożnych pieśni, wśród których nie mogło zabraknąć „Bogurodzicy”. Prowizorzy3 zobowiązani byli natomiast do działań kontrolnych na początku każdego roku kościelnego. Badanie rachunków miało zawsze miejsce w pierwszą niedzielę adwentu,  który rozpoczynał się niedługo po listopadowym wspomnieniu św. Marcina z Tours 4Kontrola mogła się odbywać tylko w obecności prepozyta wolbromskiego konwentu kanoników regularnych wraz z zakonnikami oraz egzekutorów testamentu księdza Marcina Wolbrama. Z kolei w ciągu roku prowizorzy, wraz z proboszczem parafii szpitalnej, podejmowali decyzje w sprawie umieszczania w przytułku ubogich. Większość podopiecznych rekrutowała się z grona starców lub kalek. Nie musieli to być koniecznie mieszkańcy samego Wolbromia, lecz również osad wiejskich położonych w promieniu jednej mili od miasta (tj. ok. 7,1 – 10,7 km). Podstawą utrzymania tak ubogich, jak i gotującej gospodyni w świetle aktu fundacyjnego ks. Marcina miała być kwota roczna 451 złotych i 5 groszy. Wielką wagę przywiązywał fundator do zgodnego z ówczesnymi wyobrażeniami zdrowego żywienia. Przez cztery dni w tygodniu pensjonariusze otrzymywali potrawy mięsne i jarzyny pochodzące ogrodu szpitalnego. Przez pozostałe dni podawano im polewki i zacierki. Koszt tygodniowego wyżywienia w szpitalu ustalono na 6 złotych i 13 groszy. Osobna kwota 13 złotych i 22 groszy została przeznaczona została przez Marcina Wolbrama na zakup i zwózkę opału. Świadczy to bardzo dobrze o fundatorze, potomku zasadźców Wolbromia – ksiedzu Marcinie. Jego pobożna fundacja przyniosła nie tylko pomoc dla ubogich z miasta i okolic, ale także pozostawiła po sobie świetny zabytek sztuki. W kilkanaście lat po dotacji księdza Marcina, jego fundację wsparły kolejne osoby duchowne. W 1651 roku, pochodzący również z Wolbromia ks. Andrzej Włostowski, ówczesny proboszcz w Chechle, zapisał sumę 1000 złotych na rzecz szpitala. Rok później, w 1652 roku darowiznę tej samej wysokości złożył ksiądz Jan Wolbram, krewny księdza Marcina. Kapłan ten był związany z kościołem św. Anny w Krakowie, przedtem pełnił funkcję psałterzysty przy kościele Mariackim w tymże mieście. Oba kościoły zaliczane były do najbardziej prestiżowych świątyń podwawelskiego miasta. Ks. Jan Wolbram był także związany z kościołem św. Mikołaja, gdzie otrzymał prepozyturę, a w roku 1598 występuje jako altarysta ołtarza Najświętszej Maryi Panny w rodzinnym Wolbromiu. Ksiądz Jan był także magistrem sztuk wyzwolonych, doktorem filozofii i doktorem obojga praw.

W historię kościółka i szpitala wpisuje się w XVII wieku, obok Wolbramów i Smoleńskich, także rodzina Grabowskich. Wojciech, wójt i rajca, a w 1639 roku burmistrz, czynnie wsparł szpital dla ubogich, przekazując na jego rzecz ogród od strony Łobzowa zwany Ławki. Syn Wojciecha, Stefan, był altarystą w Busku i prepozytem (proboszczem) miejscowego szpitala. Najmłodszy z tego grona, Jan, po uzyskaniu magisterium z zakresu sztuk wyzwolonych (1638 rok) i doktoratu z filozofii (1641 rok) przyjął święcenia kapłańskie (1643/1644 rok) i wtedy objął już w sposób zupełny wcześniej powierzoną mu prepozyturę szpitalną w Wolbromiu. Znany był ze swej troski i głębokiej miłości wobec oddanych mu w opiekę ubogich. Dzięki jego staraniom zostało zwiększone uposażenie szpitala o dziesięciny stołu biskupiego z Wolbromia i Łobzowa.

Dalsze informacje dotyczące funkcjonowania szpitala i kościoła ponownie zapadają w mroki burzliwych dziejów Polski, niejednokrotnie trudne nie tylko dla państwa, ale także i dla Kościoła katolickiego. Świetnie prosperujący i wyposażony szpitalik, nadgryzany przez czas i niesprzyjające warunki, popadł w ruinę. Nawet nie znamy daty ostatecznego końca jego działalności, choć wiadomo, że jeszcze w 1885 roku szpital musiał działać, gdyż z tego roku pochodzi fundowana przez ubogich sygnaturka do kościoła szpitalnego. Natomiast kościółek, po zlikwidowaniu parafii szpitalnej, bardzo zniszczony i stoczony przez drewnojady, bardzo rzadko czynny w okresie komunizmu, szczęśliwie doczekał naszych czasów wraz ze swoim wyposażeniem. Przez kilka lat po drugiej wojnie światowej w tym kościółku nauczano religii dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej.5

Od lat 80. wieku XX, kiedy w parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej DM proboszczem został ksiądz dziekan, Stanisław Sapilewski, ruszyły prace konserwatorskie zabytkowego kościółka. Prowadzone przez prawie dwadzieścia lat mozolne prace odkrywają nam piękno i harmonię tej perełki architektonicznej. Konserwacja objęła nie tylko drewniane ściany, z dość dobrze zachowaną polichromią, ale także ołtarze, chór, ławki, przedsionek, krucyfiks z kruchty, okna i drzwi. Prace przebiegały także na zewnątrz budowli. Zajęto się zniszczoną przez korniki elewacją światyni, fasadą i fundamentami Wymieniono dach oraz poprawiono wieżyczkę i jej hełm, wycięto część drzew, przez co odsłonięto kościółek, a następnie zamontowano zewnętrzne oświetlenie. W ostatnich latach zajęto się renowacją zakrystii, wyłożeniem ścieżki wokół budynku i wymianą starego, zmurszałego ogrodzenia. Obecnie pozostaje założenie ochrony przeciwpożarowej oraz założenie alarmów przeciwwłamaniowych.

Z perspektywy tych kilku wieków historii powinniśmy jako parafianie wolbromscy, być dumni, że udało się zachować ten unikatowy zabytek sakralny. Słowa wdzięczności powinniśmy więc skierować wobec księdza kanonika Sapilewskiego, ludzi, którzy przez wiele lat odnawiali każdy szczegół kościółka oraz dla tych z nas, którzy swoimi ofiarami i datkami pieniężnymi wspierali prace konserwatorskie. Miejmy także nadzieję, że w najbliższej przyszłości będzie się dało wprowadzić regularne nabożeństwa w tej zabytkowej, drewnianej świątyni, wspominając chociażby zalecenia fundatora – księdza Marcina Wolbrama.

 

HISTORIA SZTUKI KOŚCIÓŁKA SZPITALNEGO

PW. NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP

Gmach kościółka szpitalnego jest unikatowy. Bryła jednonawowej budowli (o konstrukcji zrębowej) jest bardzo zwarta i zwieńczona wieżyczką sygnaturki. Od strony wschodniej do nawy głównej przylega prezbiterium bez absydy. Natomiast po przeciwnej stronie wzniesiono kruchtę - przedsionek. „Interesująca jest fasada6 zachodnia podzielona pionowymi, drewnianymi słupami na trzy części, której brzegi wycięto w kształt litery "S".”7 W oszklonej wnęce fasady, znajdującej się nad kruchtą, umieszczono współczesną figurę Matki Bożej z aureolą składającą się z 12 gwiazd zgodnie z przekazem Apokalipsy św. Jana Apostoła (Ap 12, 1). Wiszący dawniej w wieżyczce dzwon8 o średnicy 34 cm, został odlany z brązu w nieznanym warsztacie ludwisarskim w 1885 roku i nie przedstawia żadnego stylu w sztuce. Sygnaturka ma wysmukłą czaszę i szerokie ujście. U góry9 dzwon jest dekorowany fryzem10 z ornamentem wici roślinnej. U dołu biegnie dookoła napis: „OFIAROWALI UBODZY Z PARAFII WOLBROM R. P. 1885.” „Proporcje oraz pokryty w XIX wieku blachą (odnowioną obecnie11) dach (siodłowy12) i hełm wieżyczki, przywodzą na myśl obiekty regionu świętokrzyskiego. Większość detali jest charakterystyczna dla drewnianych świątyń małopolskich. Nie brak także typowych elementów dla Górnego Śląska.”13 Godny zauważenia i sprostowania jest fakt, że często pojawiają się w wielu materiałach informacyjnych dotyczących omawianego przez nas zabytku błędne dane, mówiące o rzekomych zabytkowych sarkofagach. Trudno dociec, skąd znalazły się takie nieprawdziwe opisy. Możemy jedynie przypuszczać, że za sarkofagi uznano mensy ołtarzowe, które rzeczywiście wzorowano na sarkofagach. Podaje się także zabytkową figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XVI wieku. W tym przypadku natomiast wiemy, że taka rzeźba znajdowała się w kościółku jeszcze w 1927 roku. Niestety, nie zachowała się do naszych czasów.

Do kościółka można wejść przez dwoje drzwi. Główne znajdują się po stronie zachodniej i prowadzą do kruchty. Natomiast drzwi boczne umieszczono w południowej ścianie nawy głównej i nie posiadają żadnego przedsionka. W skierowanej na wschód pseudoabsydzie znajduje się ołtarz główny. Pochodzi on z II ćwierci XVII wieku i jest utrzymany w stylu barokowym. Ma wysokość ok. 4 metrów i jest wykonany z drewna polichromowanego14, które dodatkowo pozłocono. Niestety, nie znamy warsztatu ani mistrza, który wykonał ten piękny zabytek. Jak wspomniano, ołtarz umieszczono w „pseudoabsydzie”. Można tak stwierdzić, przez wzgląd na to, że nie jest ona półkolista, lecz trójboczna. Ołtarz główny tej drewnianej świątynmi jest jednoosiowy, jednokondygnacyjny, ze zwieńczeniem. Mensa15 ołtarza imituje wielokolorowy marmur. Na ołtarzu, a zarazem cokole nastawy ołtarzowej umieszczono tabernakulum do przechowywania Najświętszego Sakramentu. Jest ono zdobione złoconą i posrebrzaną płaskorzeźbą. Przedstawia ona kielich mszalny stojący na srebrnym obłoczku. Nad czaszą kielicha unosi się posrebrzana hostia z hierogramem IHS (z krzyżykiem nad „H”). Kielich i hostia są ukazane na tle złotych, wysokich, wąskich liści (zbóż ?). Po lewej stronie znajduje się uchwyt do otwierania cyborium. Po przeciwnej stronie – dwa zawiasy. Główną częścią retabulum16 jest obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, flankowane parą masywnych kolumn korynckich o gładkich trzonach, ustawionych na postumentach. 

Zajmijmy się bliżej wyobrażeniem Matki Bożej. Jest ona wzorowana na obrazie Matki Bożej Śnieżnej, zwanej inaczej Matką Bożą Większą, którą czci się w sposób szczególny w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie. Niezwykle popularne, a zarazem przejmująco piękne przedstawienie „Matki ludu rzymskiego” przyjęło się powszechnie w całym Kościele katolickim. W Polsce oddawana jest Jej cześć zwłaszcza w kościele ss. Dominikanek na Gródku w Krakowie, w Pilicy, położonej niedaleko Wolbromia, Jarosławiu, a także w wielu innych miejscach. Święto tego wyobrażenia maryjnego obchodzimy każdego roku 5 sierpnia. W jej bazylice w Rzymie „z kopuły zrzuca się płatki białych róż, przypominających płatki śniegu. Są one również symbolem niezliczonych łask jakie wyprasza sobie tu lud rzymski”.17 Na prostokątnym obrazie, malowanym farbami olejnymi na desce, zamkniętej u góry półkoliście, siedzi (?) Maryja, trzymająca na lewym ramieniu Dzieciątko Jezus. Tło obrazu jest jednolicie złote. Umieszczono na nim wyłącznie 11 uskrzydlonych główek aniołków, które adorują obie święte postaci. Matka Boska zwrócona jest nieomal na wprost, twarz ma owalną, regularną, z długim, prostym nosem i małymi, lekko uśmiechniętymi ustami i dużymi oczyma zwróconymi ku obserwatorowi. Jest ubrana w purburową suknię i ciemnobłękitny płaszcz, obramowany złotą taśmą, zarzucony na głowę. Na czole jest on przyozdobiony pięknym, złotym krzyżem, a na prawym ramieniu gwiazdą. I suknia, i płaszcz są obwiedzione złotą taśmą. Maryja ma obie ręce złączone pod nóżkami Dzieciątka. W prawej dłoni trzyma jasną chusteczkę. Mały Jezus jest zwrócony lekko w lewo, z głową lekko podniesioną. Twarz Dzieciątka jest okrągła, a włosy ciemne, skręcone. Prawą rękę podnosi w geście błogosławieństwa, lewą natomiast przytrzymuje księgę ozdobioną hierogramem IHS (z krzyżykiem nad „H”) księgę Ewangelii. Jest ubrane w jasną tunikę ze złotą obwódką. Na bose stopy ma włożone sandały o cienkich rzemykach. Stopy Madonny są przysłonięte obłokiem, na którego tle wypisano w jednej linijce następujące słowa: IN OMNI TRIBULATIONE ET ANGVSTA NOSTRA SVCCVRE OBIS PIISIMA VIRGO MARIA, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza: „We wszystkich uciskach i uciskach naszych przyjdź z pomocą sprawuj (?) pobożna Panno Maryjo”. Nad głowami Marii i Dzieciątka umocowano metalowe, zamknięte korony. Obie postaci były ubrane w drewnianą, pozłacaną sukienkę, spod której widoczne były jedynie twarze, dłonie oraz stopy. Suknię Matki Bożej ukazano jako srebrną, a płaszcz jako złoty. Na obrazie dawniej zawieszono również drobne wota w postaci łańcuszków (i naszyjników ?). Zarówno sukienka, jak i wota zostały one zdjęte podczas renowcji obrazu, aby odkryć prześliczny obraz Matki Bożej. Pozłacana sukienka znalazła jednak swoje miejsce w gablotce wiszącej zaraz po lewej stronie ołtarza, gdzie można ją podziwiać, nie przysłaniając obrazu Madonny. U dołu, na zamknięciu sukienki, są umieszczone kolejne trzy putta i ten sam napis, co na obrazie, z tym wyjątkiem, że zapisano go w dwóch kolumnach:

IN OMNI TRIBULA

SVCCVRE OBIS

TIONE ET ANGVSTA NOSTRA

PIISIMA VIRGO MARIA

Można przypuszczać, że sukienkę wykonano dopiero wtedy, gdy krucyfiks ołtarzowy zastawił powyższy napis. Dlatego po umocowaniu ozdoby na obrazie wspomniane słowa ustawiono w dwóch częściach. Kolumny ołtarza, obejmujące obraz Matki Bożej, dźwigają pełne belkowanie18 (z wysuniętym silnie gzymsem19 ), zredukowne nad obrazem do wygiętego nad nim półkoliście architrawu20 z kluczem21 pośrodku. Na nim wspiera się przyczółek zamknięty odcinkowo.

Ołtarz jest ozdobiony siedmioma rzeźbami: po obu stronach kolumn korynckich umieszczono na uszach posągi św. Jana Chrzciciela (po lewej) i św. Jana Apostoła i Ewangelisty (po prawej). Św. Jan Chrzciciel podpiera się długą laską i na ciało zarzucony ma jedynie płaszcz. Natomiast św. Jan u swoich stóp ma swój atrybut - orła. Nad obrazem Matki Bożej widnieje mała rzeźba gołąbka symbolizującego Ducha Świętego, a pod nim płaskorzeźbione uskrzydlone putta. Na wspartych o belkowanie postumentach są ustawione figury głównych patronów Polski, biskupów i męczenników: św. Wojciecha (po lewej) i św. Stanisława ze Szczepanowa (po prawej). Św. Wojciecha możemy zidentyfikować po gęstej brodzie i włóczni – znaku jego męczeńskiej śmierci, natomiast św. Stanisława po Piotrowinie (szlachcicu wskrzeszonym przez biskupa) klęczącym u jego stóp. Pomiędzy oboma męczennikami ołtarz posiada zwieńczenie w formie zamkniętego, półkolistego przyczółka z rzeźbioną półpostacią Boga Ojca. Jest On ukazany wśród obłoków, posiada długą brodę, a ręce ma szeroko rozstawione. Nad Jego wyobrażeniem ustawiono na postumencie figurę świętego Marcina z Tours na koniu. Dzieli się on płaszczem z biedakiem. Ten posążek jest jednym z dwóch dzieł sztuki kościółka przedstawiających tego świętego. Cały ołtarz jest bogato dekorowany piękną robotą snycerską. W cokole umieszczono kartusze z ornamentem chrząstkowo – małżowinowym oraz uskrzydlone główki aniołków. Uszy ołtarza tworzą bogate sploty chrząstkowo – małżowinowe. Natomiast w belkowaniu i zwieńczeniu widzimy kwiatony i uskrzydlone putta. Ze sprzętów wyposażenia kościółka w zestawieniu konserwatora zabytków z 1988 roku wspominano lichtarze ołtarzowe. Zachowały się ich wówczas dwie pary. Jedna z nich została ufundowana przez Kazimierza Nowackiego w 1788 roku. Druga para, w stylu późnobarokowym (rokoku), również pochodzi z II połowy XVIII wieku. Obecnie na ołtarzu stoją lichtarze późniejsze (prawdopodobnie XIX wiek ?). Na tabernakulum ustawiono natomiast krucyfiks ołtarzowy. Niestety, nie został nigdzie opisany przez wiarygodnego konserwatora. Możemy więc jedynie przypuszczać, opierając się na obserwacji, że powstał on w XIX wieku, na co wskazuje brak przesadnych zdobień, proste kształty i prosty napis: „PAMIĄTKA Z JASNEJ GÓRY”. Po lewej stronie ołtarza głównego znajdują się drzwi do zakrystii. Są one zdobione drewnianym portalem, wzorowanym zapewne na kamiennych. Jest on bardzo prosty i nie posiada bogatych zdobień. Po obu jego stronach przylegają do niego i stanowią integralną część ławki dla księży i posługujących. Według przekazów z 1927 roku w zakrystii miała znajdować się woskowa rzeźba św. Marcina z XVII wieku, umieszczona w szklanym etui (?). Niestety, nie zachowała się do naszych czasów.

Przy wychodzeniu z zakrystii, po lewej stronie umieszczono dzwonek, którego dźwięk sygnalizuje początek nabożeństwa. Wprawiało się go w ruch za pomocą szerokiej szarfy. Tu także nie wiemy, z jakiego czasu on pochodzi. Można przypuszczać, że powstał on na przełomie XVIII i XIX bądź na początku XIX, ale równie dobrze może pochodzić z końca tego wieku. Zwróćmy uwagę w prezbiterium na przepiękne i mistrzowsko wykonane polichromie. Imitują one drogocenne draperie z pięknych materiałów. Wyobrażone tkaniny są przewiązane grubymi sznurami. Mają wyglądać jakby były przetykane złotymi nićmi. Ponadto namalowano Serce Matki Bożej przewiązane wiankiem z kwiatów i z wyrastającą białą lilią oraz Najświętsze Serce Pana Jezusa z koroną cierniową i płomieniem. W nawie głównej spotykamy się z innymi polichromiami. Przeważają tu ornamenty geometryczne (krzyże i gwiazdy). Można także doszukać się malunków przedstawiających rośliny, a także cztery medaliony z symbolami Ewangelistów22 (na suficie). Natomiast na ścianie pod chórem i w kruchcie wymalowano muzykujących aniołów. Innym interesującym zabiegiem było nadanie „symetryczności” budynkowi poprzez namalowanie mu okien. Mianowicie okna znajdujące się od strony południowej nie mają przeciwstawnych na ścianie północnej. Dlatego też sprytny artysta po prostu je namalował tak, jakby były, ale zasłonięte szczelnie przez bogatą zasłonę i tylko dlatego nie wpada przez nie światło słoneczne... Kolejną, bardzo ciekawą rzeczą jest fakt, iż większość ukazanych w kościele świętych była patronami wybitnych dobroczyńców i opiekunów tej drewnianej świątyni. Po lewej stronie, patrząc od strony wejścia, znajduje się ołtarz poświęcony św. Marcinowi z Tours, patronowi fundatora kościółka – ks. Marcina Wolbrama – oraz wielu innych osób o tym imieniu, które były jej prowizorami23. Tak samo ich patrona uczczono w zwieńczeniu ołtarza główego. Aby zachować pamięć o ks. Wawrzyńcu Smoleńskim24 w predelli ołtarza ku czci św. Szczepana, umieszczono obraz przedstawiający męczeństwo św. Wawrzyńca. Tak samo wdzięczność ks. Janowi Gaudentemu (Gaudencjuszowi) Wolbromczykowi wyrażono poprzez ustawienie figur św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła na uszach ołtarza głównego. Darczyńców: Wojciecha Surowca i Wojciecha Grabowskiego wspomniano ustawiając rzeźbę św. Wojciecha w ołtarzu głównym. Wreszcie syna Grabowskiego – Stefana (po łac.: Stephanus, czyli tak samo jak Szczepan), prepozyta kościółka szpitalnego – upamietniono stawiając ołtarz św. Szczepana. Jednak wyłącznie św. Marcin jest ukazany dwukrotnie25 (nie licząc oczywiście postaci Matki Bożej i Pana Jezusa), co wyraźnie świadczy o dużej czci oddawanej jego postaci. Prezbiterium kościółka jest oddzielone od nawy głównej łukiem tęczowym. Wiemy z przekazu z roku 1927, że na arkadzie między oboma częściami kościółka łuk ten był ozdobiony krzyżem, który, niestety, nie zachował się do dnia dzisiejszego. Na północnej arkadzie łuku tęczowego jest przymocowana skarbonka, przeznaczona do zbierania ofiar na kościółek. O niej również nie mamy żadnej wzmianki. Napis w trzech linijkach, umieszczony nad skarbonką, na półkolistej deseczce, brzmi: „Ofiara / na tutejszy / Kościółek”. Napis na deseczce jest zapewne późniejszy. 

Teraz przejdźmy do dokładnego przyjrzenia się ołtarzom bocznym, znajdującemu się w nawie głównej. Ołtarze te zostały wykonane przez mniej zdolnych artystów, co przejawia się w bardziej naiwnym ukazaniu postaci zarówno na obrazach, jak i w rzeźbach. Autorem obrazów była zapewne jedna i ta sama osoba, co przejawia się zwłaszcza w sposobie ukazywania krajobrazów, budowie anatomicznej osób przedstawionych oraz w doborze kolorów. Podobnie jak wszystkie inne ołtarze, tak i ten, poświęcony św. Marcinowi, pochodzi z tego samego czasu i wykonano go w tym samym materiale. Jest jednoosiowy, ma jedną kondygnację i zwieńczenie. Umieszczono go po lewej stronie nawy. Jego wymiary to: 260 cm wysokości i 155 cm szerokości. W predelli26 umieszczono obraz nieznanego autora przedstawiający Nawrócenie św. Pawła (Szawła). Wykonano go farbami olejnymi na desce o wymiarach 23,5 i 73 cm. Po prawej i lewej stronie, na horyzoncie można dostrzec zabudowania miejskie (Damaszku). Pośrodku, u góry, z obłoku wychyla się półpostać Pana Jezusa w czerwonym płaszczu, zwróconego profilem w prawo ku upadającemu właśnie z potykającego się konia, mężczyźnie – Szawłowi. Jest on ubrany w zielonkawą tunikę, czerwone pończochy i półpancerz. Chrystus, trzymając uniesioną lewą rękę, wypowiada do Szawła słowa: „Saule, Saule quid me persequeris”, co oznacza: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?” (słowa pochodzą z Dz 7, 4). Po obu stronach głównej sceny widzimy brodatych żołnierzy pieszych i konnych, ubranych w hełmy, pancerze i kubraki. Nad predellą retabulum posiada parę kolumn o korynckich kapitelach ustawionych na postumentach27. Ujmują one prostokątny, zamknięty od góry półkoliście, obraz św. Marcina na koniu, malowany farbami olejnymi na desce. Na krajobrazowym tle w tonacji szarozielonkawej można dostrzec wysokie wzgórza po lewej, na których znajdują się zabudowania miasta (Amiens ?). Po prawej małe pagórki z drzewami (?). Na pierwszym planie ukazano młodego mężczyznę bez zarostu, jadącego na białym koniu po kamienistej drodze. Święty legionista zwrócony jest w prawo, z głową skierowaną prawie na wprost widza. Jest on ubrany w szary, krótki kaftan i czerwony płaszcz zarzucony na lewe ramię, na nogach wysokie, czerwone buty, a na głowie ma włożony czerwony biret ze strusim piórem. Po lewej stoi zwrócony ku jeźdźcowi półnagi kaleka, z kulą zamiast prawej nogi. Prawą rękę ma wyciągniętą ku świętemu, który (obrócony do niego bokiem), obcina mieczem część swojego płaszcza, aby się nim podzielić z biedakiem. U dołu obrazu widnieje napis w jednej linijce: „MARTINVS CATEHVIUENVS HAC ME VESTE CONTEXIT”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Marcin katechumen tak mnie przyodział”. Wspomniane kolumny dźwigają pełne belkowanie, które jest załamane trójbocznie ku górze, z kwiatonami w podniebieniu, w celu pomieszczenia półkolistego zamknięcia obrazu św. Marcina. Nad tym, w zwieńczeniu, w sześciobocznym polu obramowanym wolutami jest umieszczone płaskorzeźbione popiersie Chrystusa zwróconego w prawo. Ołtarz jest zdobiony bogatą dekoracją snycerską: główki aniołków na postumentach kolumn, rama wokół obrazu świętego Marcina z motywem liści, trzony kolumn oplecione winną latoroślą, uszy ołtarza ze splotami roślinnymi i głowami orłów, kwiatony na podniebieniu belkowania. Zapewne przy tym ołtarzu odprawiano msze święte w imieniu fundatora – ks. Marcina Wolbrama. Paralelny do ołtarza św. Marcina jest stojący po prawej ołtarz św. Szczepana, diakona i męczennika. Pochodzi z tego samego czasu, ma mniej więcej te same wymiary i wykonany jest w tym samym materiale. Tak samo jak tamten jest on barokowy oraz ma taką samą budowę. W predelli widnieje obraz na drewnie, przedstawiający męczeństwo nieznanej świętej i św. Wawrzyńca. Na krajobrazowym tle w tonacji zielonkawoniebieskiej, ze skalistymi wzgórzami na horyzoncie i miastem (Rzymem) u ich podnóża po lewej, ukazano dwie sceny męczeństwa. Pośrodku klęczy święta profilem w prawo, ubrana w jasnozieloną suknię i szary płaszcz. Po lewej, za nią, stoi brodaty oprawca w czerwonym stroju, z nagim mieczem przygotowanym do ścięcia męczennicy, którą trzyma za głowę lewą ręką. Stąd możemy przypuszczać, że świętą jest św. Barbara dziewica i męczennica (przemawia za nią fakt, że Barbara była uznawana za patronkę m. in. dobrej śmierci, chorych na dżumę, więźniów i innych, co czyniło ją bliższą dla chorych przebywających w przykościelnym szpitalu). Przy świętej stoi ponadto dziecko w różowej sukience, trzymające koszyk. Po lewej stronie stoją dwaj żołnierze ubrani w tuniki, półpancerze, hełmy z pióropuszami. Patrzą się oni na dokonywaną przed ich oczyma scenę męczeństwa świętej. Natomiast w tle po prawej jest widoczna kaźń św. Wawrzyńca, diakona i męczennika, leżącego na ruszcie, spod którego wydobywają się języki ognia. Obok ukazano oprawcę dorzucającego drewno do ogniska. Reszta nastawy ołtarzowej jest zbudowana identycznie jak u św. Marcina (kolumny, belkowanie, kwiatony... itd.). Główną częścią retabulum jest obraz św. Szczepana, diakona i męczennika, o wymiarach 120 i 73 cm. Tutaj również spotykmy się z, typowym dla autora wszystkich obrazów z ołtarzy głównych, krajobrazem zawierającym m. in. niewielki kościół (?) po lewej (być może miał on sugerować zabudowania Jerozolimy - ?). Klęczący święty zwrócony jest niemal całkiem w prawo. Grunt jest kamienisty (pamiętajmy, że Szczepana ukamienowano), z widocznymi pojedynczymi roślinami. Diakon ma głowę uniesioną ku obłokom, na których siedzi Bóg Ojciec i Pan Jezus (zgodnie z przekazem Biblii: Dz 7, 55). Męczennik jest ubrany w białą albę i czerwoną dalmatykę. Obok, przed nim, na ziemi leży księga i palma męczeńska. Na samym dole obrazu napisano: „S. STEPHANVS” . W tle, z prawej strony ukazano kolejnego kamienowanego świętego, nieznanego diakona (?), który ma na sobie albę i ciemną dalmatykę (?) z czerwonym obszyciem. Jest męczony przez dwóch oprawców ubranych w czerwone i różowe kubraki. Podobnie jak w ołtarzu św. Marcina, tak i u św. Szczepana znajduje się sześciokątne zwieńczenie z płaskorzeźbionym popiersiem Matki Bożej. Ornamenty ołtarza są takie same, jak u św. Marcina. Przy ścianie zachodniej, nad wejściem do kościółka znajduje się mały chór muzyczny. Stromymi schodkami w południowo – zachodnim kącie świątyni można wyjść na wąski balkon, na którym umieszczono stary pozytew28. Można na nim grać jedynie wtedy, gdy do jej przyrządów wydających dźwięk wprowadzi się strumień powietrza. Tak więc, podczas gdy się gra, należy także „kalikować”, tzn. pompować powietrze do instrumentu. Przy wychodzeniu z kościółka warto się jeszcze zatrzymać w kruchcie przy ekspresyjnym, drewnianym, polichromowanym krucyfiksie. Wykonano go w stylu barokowym, więc pochodzi prawdopodobnie z XVII wieku. Ma on wysokość 120 cm. Niestety, autor krucyfiksu nie jest znany. Chrystus wisi na krzyżu z wysoko podniesionymi rękami, prawym ramieniem nieco wyżej, co nadaje układowi ciała niesymetryczność. Twarz Jego jest pociągła, opuszczona w lewo; głowa w grubej, cierniowej koronie, włosy w lokach, opadające na ramiona. Pan Jezus ma wygięty nieco „esowato” tors i biodra, które zostały przesłonięte długim perizonium z węzłem po lewej stronie. Chrystus ma złączone, nieco krótkie nogi przybite jednym gwoździem. Obok krzyża wisi posrebrzana (?) kropielnica wyobrażająca Pana Jezusa, który, stojąc na skale, wspiera się na krzyżu. Skałę podtrzymują latające putta. Pod nimi znajduje się zdobiona ornamentem przypominającym tkaninę czarka na wodę święconą. Niestety, tu również nie wiemy, kiedy wykonano tę zabytkową rzecz. Można więc przypuszczać, że została odlana (?) w okresie historyzmu (koniec XIX wieku). Naprzeciwko krzyża znajduje się obraz malowany na desce, ukazujący muzykujących aniołów. Podobnie jak dwa pozostałe (wiszące pod chórem muzycznym) został najprawdopodobniej namalowany przez tego samego malarza. Możemy nawet wysunąć przypuszczenie, że był nim ten sam artysta, który wykonał obrazy do ołtarzy29.

Znajdujące się w kościele paramenty liturgiczne (szaty, naczynia i księgi itp.) zostały najprawdopodobniej przeniesione do kościoła parafialnego pw. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej DM, jednakże i w tym wypadku nie mamy stuprocentowej pewności ze względu na brak wiadomości na ten temat. 

Staraniem ks. proboszcza Stanisława Sapilewskiego i pracy konserwatorów zabytków drewnianą budowlę sakralną przystosowano znowu do sprawowania kultu. Kościółek odremontowano, odkrywając jego piękno i dokonując renowacji zabytków. Wyposażono go w potrzebne, a brakujące sprzęty, natomiast w zakrystii ustawiono szafy do przechowywania paramentów.

PRZYPISY:

1. Albo: Matki Bożej Niepokalanie Poczętej

2. szerszy komentarz do tego interesującego faktu znajduje się w III rozdziale tej pracy: „MARCIN WOLBRAM..., MARCINA WOJASZA..., MARCINOWI SZYSZKOWSKIEMU..., Z MARCINEM CZECHOWICZEM..., O ŚWIĘTYM MARCINIE... CZYLI PO NITCE DO KŁĘBKA”

3. prowizor (z łac. providēre „przewidywać; troszczyć się, zaopatrywać”) osoba opiekująca się danym budynkiem itd. http://www.slownik-online.pl/kopalinski/DFC3BF4AF036C27EC1256581005917C8.php

4. wspomnienie św. Marcina z Tours obchodzimy 11 listopada (tego dnia pochowano jego ciało w Tours)

5. na podstawie przekazu ustnego;

6. ozdobna ściana przednia z głównym wejściem do budynku; za: http://www.wolbrom.ilkus.pl/wolbrom,1565,ida,1720.html ;

8. obecnie trzyma się go w zakrystii;

9. fragmenty tekstu pochodzą z karty katalogu zabytku wpisanej przez mgr Jana Motykę w 1988 roku;

10. środkowy, poziomy człon belkowania z reguły leżący między architrawem i gzymsem; bardzo często zdobiony płaskorzeźbami (za: wikipedia.pl);

11. przyp autora;

12. za: http://www.jura.art.pl/pl/kosciol.php?go=dwolbrom ; inaczej dwuspadowy lub szczytowy;

13. za: Kazimierz Pogłódek „Wolbrom” KIK Rybnik;

14. kolor lazurowy, podobnie jak reszta ołtarzy;

15. płyta z piaskowca lub marmuru oparta na nogach (stipes) lub bloku, skrzyni (sarkofagu). Mensa jest podstawową częścią ołtarza (za: wikipedia.pl)

 16. inaczej: nastawy ołtarzowej; zdobiona płaskorzeźbą, rzeźbą lub malowana dekoracja ołtarza; w okresie średniowiecza i renesansu ustawiana na mensie ołtarzowej często oddzielona od niej predellą; od okresu baroku często jako samodzielnie stojąca, rozbudowana struktura umieszczana za ołtarzem;

17. za: http://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/08-05b.php3 ;

 18. najwyższy, poziomy, spoczywający na kolumnach lub ścianach, trójdzielny człon, składający się z architrawu, fryzu i gzymsu; proporcje belkowania oraz jego zdobienie były różne w różnych porządkach architektonicznych (za: wikipedia.pl);

 19. pozioma, zwykle profilowana listwa wystająca przed lico muru, pełni też funkcję ozdobną. Może tworzyć kilka profilowanych listew z dodatkowymi ozdobami umieszczonymi nad lub pod listwami (za: wikipedia.pl);

 20. główny (najniższy) poziomy człon belkowania; spoczywał on bezpośrednio na kolumnach (za: wikipedia.pl);

21. usytuowany w najwyższym punkcie łęku; kliniec szczytowy, kliniec kluczowy; często był ozdabiany (za:. wikipedia.pl)

 22. orzeł, wół, lew i anioł; patrz: rozdział III: „MARCIN WOLBRAM..., MARCINA WOJASZA..., MARCINOWI SZYSZKOWSKIE- MU..., Z MARCINEM CZECHOWICZEM..., O ŚWIĘTYM MARCINIE... CZYLI PO NITCE DO KŁĘBKA”

24. patrz: rozdział I: „HISTORIA SZPITALA I KOŚCIÓŁKA SZPITALNEGO PW. NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY”; wnioski o upamiętnieniu darczyńców – autor.

25. patrz: przypis 14;

26. podstawa nastawy ołtarzowej w postaci skrzyni spoczywającej na mensie, bywa dekorowana malarstwem lub rzeźbą, predella powstała i rozwinęła się w okresie gotyku w miarę rozwoju nastaw ołtarzowych. w Kościele rzymskokatolickim po soborze trydenckim pośrodku predelli umieszczane było często tabernakulum (za: wikipedia.pl);

27. (głowica) to najwyższa, wieńcząca część kolumny, będąca pośrednim członem konstrukcyjnym między podporą - od której jest szersza, co zapewnia bardziej stabilną konstrukcję całości - oraz elementami dźwiganymi; ze względu na swoje usytuowanie głowica pełni także funkcje dekoracyjne.

 28. rodzaj fisharmonii;

29. patrz: akapit mówiący o ołtarzach bocznych (u góry str. 10);h (u góry str. 10);